niedziela, 3 marca 2013

króliki doświadczalne? TAK! to Wy!

Witam Was :)

króliki doświadczalne? TAK! to WY! - o co w tym chodzi ? przeczytajcie dalej....


Dzisiejszy post będzie tylko wywiązaniem się z umowy, aby zamieścić notkę o kremie regenerującym Silor+B na noc. 



Zacznę od początku ....

Otrzymałam krem regenerujący Silor+B w wersji na noc od portalu prekursorki.pl, który postrzegałam jednak jako poważną stronę. 




Byłam wręcz zachwycona możliwością przetestowania kremu, który nie zawiera parabenów :)
Produkt jest wg mnie dość drogi, bo kosztuję 69 zł w sklepie ATERAZ

Od producenta : 

"Krem do codziennej pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu. Jest przeznaczony dla każdego rodzaju skóry, a w szczególności dla skóry wymagającej regeneracji, wzmocnienia i spowolnienia procesów starzenia. Doskonale nawilża i zapobiega utracie wody z naskórka. Optymalnie natłuszcza nie pozostawiając na skórze uczucia tłustości i lepkości. Poprawia napięcie. Wygładza i usuwa szorstkość. Czyni skórę miękką, delikatną i aksamitną. Poprawia jędrność i elastyczność. Wzmacnia i witalizuje skórę. Ponadto intensywnie regeneruje skórę i stymuluje procesy jej odnowy. Wygładza i niweluje istniejące zmarszczki, linie i bruzdy przez co zmniejsza ich widoczność. Regenerujący krem Silor+B jest łagodny dla skóry i działa kojąco, łagodząc podrażnienia. Zapobiega starzeniu się skóry i powstawaniu zmarszczek. Poprawia ogólną kondycję i wygląd skóry. Doskonale pielęgnuje."



Pojemność : 30 ml 

Składniki: Aqua, Vitis vinifera seed oil, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Glyceryl stearate citrate, Hydroxyethyl urea, Cetearyl alcohol, Glyceryl caprylate, Theobroma cacao (cocoa) seed butter, Sodium stearoyl lactylate, Parfum, Xanthan gum, Tocopherol, Ammonium lactate, Isoamyl laurate, Silanetriol, Citric acid, Boric acid, Sodium chlorite, PEG/PPG-18/18 dimethicone



No to teraz moja opinia

Kosmetyk jest bezzapachowy.
Krem jest zamknięty w wygodnym pojemniku z higieniczną pompką, która pozwala na wyciśnięcie odpowiedniej ilości produktu. Dodatkowo przychodzi do nas zapakowany w kartonik. 




Design opakowania jest przyjemny dla oka, mnie kojarzy się ze świeżością, nowoczesnością.
Dodatkowo podoba mi się to, ze słoiczek z kremem jest półprzezroczysty, przez co wiemy ile produktu zostało jeszcze w środku.
Zarówno na kartonowym opakowaniu, jak i bezpośrednio na pojemniczku z kremem znajdują się informacje o składzie, sposobie użycia, dacie ważności.

Konsystencja niestety, ale mi nie odpowiada, ponieważ ja lubię kremy, które są kremowe z lekką żelową domieszką(np. Nivea). W tym przypadku, gdy nakładałam krem, miałam wrażenie, jakbym nakłada coś co można porównać do zmieszanej oliwki i odżywki do włosów. Pierwsze skojarzenie to wrażenie nakładania silikonów.



Ale to nie było tylko wrażenie, bo po nałożeniu kremu na twarz przed snem, to rano po przebudzeniu on dalej był wyczuwalny na twarzy, tzn. taka śliska powierzchnia. Nie wchłonął się prawie w ogóle, co dla mnie jest minusem, bo przecież po to go nakładam, a nie po to, aby wtarł się w poduszkę lub abym musiała go ścierać rano...




Dawałam mu szansę dwa razy, w lekkim odstępie czasowym. Chciałam sprawdzić czy za drugim razem stanie się to samo co za pierwszym i niestety, moje obawy potwierdziły się. Przez ten krem moja twarz wyglądała tragicznie! Wysypało mnie tak, że to tej pory nie potrafię pozbyć się tych wyprysków! 


no i dochodzimy do sedna sprawy! największego ALE do firmy, która zaproponowała kremy do testów!

Po otrzymaniu kremu, w pierwszym tygodniu lutego, na opakowaniu widniała taka oto data ....



mam przywidzenia? może to jakiś błąd w druku ? ależ nie!

Zobaczcie jakie wyjaśnienie otrzymałam w mailu, po wysłaniu pytania co do daty produktu :

"Celem testów kremu Silor+B jest wypróbowanie go w ostatnim okresie jego przydatności do używania. Nie chcieliśmy wprowadzać Cię w błąd i produkt jest oczywiście zdatny do użycia.
Bardzo przepraszamy za brak tej informacji w mailu informującym o zostaniu testerką lub zapraszającym do testowania produktów. Producent kremu chce przedłużyć jego datę ważności do 9 lub nawet 12 miesięcy i dlatego zależało mu na przetestowaniu produktu w ostatniej fazie jego przydatności. Wszystko w trosce o osoby, które będą go stosować i z zachowaniem wszelkich norm.
Producent z góry dziękuje za rzetelne recenzje z testów właśnie w szóstym miesiącu ważności produktu."


no jak to przeczytałam, to myślałam, że padnę!

po pierwsze : producent zagina czasoprzestrzeń! od kiedy to luty ma 30 dni ?
po drugie : poczułam się jak królik doświadczalny! Jeżeli chcieli przedłużyć termin przydatności kosmetyku do użycia, to powinni tego dokonywać w laboratoriach pod okiem wykwalifikowanych osób! A nie wykorzystywać blogerki! Poczułam się oszukana! Krem był zachęcający, ale po takim posunięciu producenta, nigdy go nie kupie!

Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, że producent chwali się, że skuteczność kremu potwierdzona jest testami in vivo(które, jak mniemam są dość kosztowne), a później tak wykorzystuje i traktuje dosłownie, jak króliki doświadczalne blogerki, które w panujących czasach mają bardzo dużo do powiedzenia.




NIE POLECAM FIRMY, KTÓRA TAK BEZCZELNIE WYKORZYSTUJE SWOICH KLIENTÓW ! 

Więc ta "recenzja" jest napisana przeze mnie tylko, aby wywiązać się z umowy z portalem prekursorki.pl.

A czy Wy też otrzymałyście do testów ten krem ?
Miałyście takie sytuacje, jak opisałam wyżej ?


Pozdrawiam, 

darmowy hosting obrazków

9 komentarzy:

  1. Czytałam już o tym kremie na wielu blogach, ale Was zrobili w balona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby wiedziała, że jest taka krótka data ważności, to w ogóle bym sobie nie zawracała tym głowy. a tu po prostu firma chciała sobie znaleźć darmowe króliki doświadczalne! ale nie pomyśleli, że któraś z nas mogłaby dostać jakiegoś dużego uczulenia! przecież twarz to nasza wizytówka!

      ale z drugiej strony dobrze się stało! teraz wiem, że firmę będę omijać z daleka :)

      Usuń
  2. no jestem w szoku.. jak tak mozna? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no najwyraźniej można :/ zraziłam się do tej firmy już na całe życie, nigdy od nich niczego nie kupie

      Usuń
  3. To nie producent, tylko polski dystrybutor takie coś wymyślił, by się pozbyć zapasów z krótką datą... przykre.

    Też miałam testować ten krem ale jak dostałam przesyłkę i tego maila od prekursorek to stwierdziłam, że są niepoważni i go wyrzuciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja użyłam go tylko 2 razy, w terminie przydatności do użycia i zrobił mi masakrę na twarzy... więc jak to świadczy o kremie ?! :/ i oni chcą jeszcze przedłużyć ważność? popracowaliby nad obecną formułą, żeby nie robiła krzywdy, a nie kombinowali dodatkowe :/

      Usuń