poniedziałek, 9 czerwca 2014

PIANKA DO MYCIA CIAŁA ORGANIQUE W WERSJI KOLONIALNEJ

Witam Was :) 


Dzisiaj zapraszam na recenzję produktu, do którego na początku podchodziłam raczej sceptycznie, ale w miarę używania zakochałam się w nim, a raczej w niej, bo mowa o PIANCE DO MYCIA CIAŁA OD ORGANIQUE W WERSJI KOLONIALNEJ. Zapraszam! :)






Od producenta : 

Pianki do mycia ciała to produkt wyjątkowo delikatny, przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry. Intensywnie nawilżają i pielęgnują skórę (dzięki zawartości gliceryny organicznej powyżej 30%), a przyjemne zapachy na długo pozostają na jedwabiście gładkiej skórze. 

Opakowanie : 

Odkręcany, plastikowy, okrągły pojemnik. Zakrętka aluminiowa i srebrna, a spód przezroczysty, więc nawet bez otwierania wiemy ile produktu pozostało w środku. Opakowanie jest wygodne, nawet gdy miałam mokre dłonie, to bez problemu dało się je odkręcić i zakręcić. Ja posiadam piankę o pojemności 100 ml.


Konsystencja i kolor : 

Produkt jest w formie pianki, delikatnego musu, który bezproblemowo rozsmarowuje się na ciele. Natomiast, jeśli chodzi o kolor to jest wprost idealny na wakacje! Kojarzy mi się z turkusowym oceanem lub smakowitymi drinkami. 



Skład : 



Zapach : 

Zapach wersji kolonialnej jest zdecydowanie specyficzny, bardziej męski, niż damski,  lecz świeży, pobudzający, elegancki i bardzo zachęcający. Zarówno ja, jak i mój chłopak uwielbiamy ten aromat :) 

Wydajność : 

Wbrew pozorom jest to dość wydajny produkt. Nie znika w bardzo szybkim tempie, ale zużywa się jednak o wiele szybciej, niż standardowy żel pod prysznic. Mnie na umycie całego ciała, wystarczyła ilość taka, jaka zmieści się na małej łyżeczce. 



Cena : ok. 15 zł

Dostępność : Zielona Mydlarniasalony firmowe Organique, internet

Działanie

Produkt swoją konsystencją i zapachem zdecydowanie zachęca do używania go. Po wyjęciu z opakowania odpowiedniej ilości i rozsmarowania produktu na ciele wyglądamy, jak smerf :D Pianka idealnie rozprowadza się na ciele, minimalnie się pieniąc. Nie ma problemu ze spłukaniem jej, nie brudzi również wanny. Po wyjściu spod prysznica skóra jest gładka, miękka, elastyczna i przede wszystkim pięknie pachnie! Zapach na skórze nie jest, aż tak intensywny jak w opakowaniu, ale jest dobrze wyczuwalny. Utrzymuje się do ok. 2 godzin, ale gdy zaraz po umyciu założę na siebie koszulkę, to ona przesiąka subtelnie kolonialnym aromatem. Nie zaobserwowałam podrażnień czy wysuszonej skóry. Na pewno skuszę się na kolejne opakowanie pianki o tym zapachu, ale zaopatrzę się też w inne wersje, bo produkt bardzo przypadł mi do gustu. 


A Wy lubicie takie umilacze w łazience czy jednak stawiacie na standardowe żele pod prysznic ? :) 

Pozdrawiam, 


9 komentarzy:

  1. Ja wybrałam grecką, ale jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z tą kolonialną bardzo się polubiłam :) a kosmetyków w wersji greckiej mam kilka i uwielbiam ten aromat :)

      Usuń
  2. Jeszcze nigdy nie miałam takiej pianki, ale z chęcią spróbowałabym tego turkusowego cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj polecam! :) Przedziwna konsystencja, świetny zapach i właściwości :)

      Usuń
  3. nie miałam nigdy takiej wersji myjącej, ale jak jest wydajna i fajnie działa to jestem za jej wypróbowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda świetnie, ten żywy kolor. Być może się za nią rozejrzę, choć chyba najpierw powinnam zużyć produkty, które piętrzą się na półkach.
    Ps. No i nie dojechałaś z ciastem :( Czuję się rozczarowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się z nią bardzo polubiłam :) ciekawa odskocznia od zwyczajnych żeli pod prysznic :)

      Usuń
  5. to dla mnie nowość. chętnie spróbowałabym z taką piankową wersją :)

    OdpowiedzUsuń