poniedziałek, 30 grudnia 2013

gifty, gifty, gifty :)



Witam Was :)


Dzisiaj przychodzę do Was z szybką i krótką informacją, która może Was zainteresować :)


Razem z najnowszym czasopismem Flesz otrzymujemy Mleczko pod prysznic Luksja 250 ml, a to wszystko za jedyne 2,49 zł ! :)


Ja dorwałam ostatnie 2 sztuki w kiosku, ponieważ uwielbiam ten produkt Luksji, ale może uda Wam się jeszcze upolować tą gazetkę :) 





Pozdrawiam,


darmowy hosting obrazków

niedziela, 29 grudnia 2013

Ulubieńcy listopada i grudnia ♥


Witam Was :)


Dzisiaj zapraszam Was na post, który jest nowością na moim blogu, ponieważ to Kamyczek mnie zmotywowała( swoim ciągłym marudzeniem o tym :P ), więc w końcu uległam i postanowiłam, że posty z rodzaju "Ulubieńcy" będą się u mnie pojawiać. Póki co nie co miesiąc, ale właśnie takie zbiorcze, a jeśli dany miesiąc zaowocuje w ulubione kosmetyki, gadżety i wydarzenia, to oczywiście dowiecie się o tym pierwsi :) Także obserwujcie mnie, to może Was zaskoczę ;) 

Nie przedłużając zapraszam! :)




Do znudzenia powtarzam Wam, że moją ulubioną torebką w listopadzie i grudniu jest to cudo z H&M
Klasyczna, czarna, sztywna, duża, pojemna, elegancka-idealna! :)




Ulubionymi świecami w tym okresie były świece LaRissa z Biedronki :)
Zapachem idealnym są Owoce Cytrusowe! ♥




Ulubionymi dodatkami były bransoletki : z grupą krwi od bydziubeka oraz dwie mojego wykonania, srebrny zegarek Geneva oraz naszyjnik z Carry.





Przechodząc do kosmetyków : 

Największymi ulubieńcami i moim odkryciem są suche szampony z Batiste!
Z tych, które posiadam obecnie najbardziej lubię wersję XXL, która dodaje objętości i utrwala fryzurę :)

Są one o milion razy lepsze od suchego szamponu z Isany, który ma nieprzyjemny zapach, maksymalnie usztywnia włosy, nie da się ich w ogóle rozczesać i pozbyć się tego proszku, a dodatkowo cała łazienka jest od niego biała.
Po aplikacji owszem zostawiają biały osad( wersja do włosów brązowych zostawia ciemno-brązowy), ale zaledwie po kilku ruchach palcami już go nie ma, a włosy są odświeżone! Wersje standardowe bardzo delikatnie sprawiają, że włosy stają się sztywniejsze u nasady, ale dalej sypkie i z łatwością można je ułożyć.
Za to moja ulubiona wersja XXL Volume posiada w sobie dodatkowo lakier do włosów, więc gdy zaaplikujemy szampon przy nasadzie włosów i rozmasujemy go palcami, to nie dość, że włosy zyskują objętość, to dodatkowo od razu są utrwalone.



Do demakijażu twarzy i oczu ulubiłam sobie płyn micelarny Tołpa z serii Hydrativ, a do tego( z tej samej serii ) serum nawilżająco-odprężające. Jak widzicie są to kosmetyki niezwykle wydajne! Micel świetnie radzi sobie z każdym makijażem, nie powoduje uczucia wysuszenia czy ściągnięcia skóry, a przeciwnie - czuje delikatne nawilżenie. Za to serum jest już moim ulubieńcem od dawna, gdy otrzymałam je w urodzinowym pudełku GlossyBox. Świeży i delikatny zapach, łatwa aplikacja i moja skóra jest po nim delikatnie, ale dogłębnie nawilżona.

Drugim ulubionym micelem w tym zestawieniu jest produkt z Garniera, który jest stosunkową nowością tej firmy. Pojemność 400 ml, cena ok 13 zł, ogromna wydajność, bardzo dobre właściwości zmywające makijaż, brak podrażnień - no czego chcieć więcej ?! :)

Oczyszczaniem zajmuje się Żel do mycia twarzy Care&Control Soraya
Nie przykładam wagi do tego ile razy w tygodniu go używam, bo jeśli czuje, że moja skóra potrzebuje oczyszczenia i odświeżenia, to go stosuję :) nie powoduje u mnie uczucia ściągnięcia czy wysuszenia, a po użyciu moja skóra jest gładka, elastyczna i przygotowana do użycia kremu, a później do nałożenia makijażu. Zauważyłam też, że pomógł mi w uporaniu się z wypryskami i obecnie moja skóra jest w najlepszym stanie ever :)


Jeśli chodzi o peeling, to obecnie nie stosuje peelingów mechanicznych, a polubiłam się z enzymatycznymi. Najlepszym, który do chwili obecnej poznałam jest Peeling enzymatyczny firmy Dermedic z serii Hydrain3 Hialuro. Jak widzicie już zużyłam jedno opakowanie(ale używałam go od jakiegoś pół roku :) i zaopatrzyłam się w kolejne. Ma dość apteczny zapach(ale takie zapachy powodują u mnie uczucie, iż kosmetyki działają lepiej, nie wiem czemu, ale tak mam :P), jest wydajny, zdziera to co ma zdzierać bez dodatkowych podrażnień, a dodatkowo lekko nawilża skórę.


Kremem na dzień, który stosuję pod makijaż jest krem nawilżająco-matujący 25+ z Ziai
Nawilża, matuje, nie zapycha, współpracuje z podkładami :)




Do konturowania twarzy używam różo-bronzera z firmy Ingrid. Mieszam oba odcienie i nakładam pod kości policzkowe. Taki zestaw daje delikatne, lecz widoczne wykonturowanie twarzy :)

Ulubionym różem w tych miesiącach był róż z Bell z serii 2skin.

Cienie, które bardzo mnie zaskoczyły swoją trwałością są z firmy Hean seria High Definition odcień 411 Nude.




W listopadzie i grudniu bardzo lubiłam używać Beauty blendera do nakładania podkładu. Choć nie zachwycił mnie fakt, że jednak podkład Revlon ColorStay nie do końca da się z tego jajeczka wyprać, a czyściłam je od razu po użyciu :( 

W tych miesiącach do mojego standardowego makijażu dodawałam kreskę, którą wykonywałam linerem z Wibo.


Jeśli chodzi o naustnych ulubieńców, to zdecydowanie Baby Lips z Maybelline Cherry Me-nawilżenie, dość dobra trwałość i piękny kolor ( dziękuję Kamyczku :* ).
Dodatkowo oczywiście pomadki z Essence - 01 Coral Calling oraz 07 Natural Beauty.


Moją ulubioną maską do włosów została maska Garnier Fructis z serii Goodbye Damage. Włosy po niej są lśniące, gładkie, lejące, idealnie się rozczesują, a do tego ten cukierkowy zapach!


Sama siebie zadziwiam, ale moim ulubieńcem jest również antyperspirant Fa z serii Sport Invisible Power. Świetnie chroni, ma delikatny, lecz wyczuwalny zapach, który nie gryzie się z perfumami i przede wszystkim nie pozostawia nieestetycznych śladów na ubraniach :)



Jeśli natomiast chodzi o zapachy, to w tych miesiącach słodkie i owocowe, zamieniam na cięższe, pudrowe. Pewnie zauważyłyście, że bardzo lubię perfumy od Elizabeth Arden i teraz też nie może być inaczej. 
Arden Beauty i Untold królowały w listopadzie i grudniu! :)



Moje ulubione, zimowe kolory to oczywiście czerwienie, borda, purpury. Najczęściej używałam Essie 245 She's Pampered oraz Rimmel Salon Pro 402 Urban Purple. Lakieru z Essie użyłam tez do mojego Christmas Manicure.

Do tego musiał być Essie Good To Go, który moim zdaniem jest o wiele lepszy od Sache Vite. 
Tę buteleczkę kupiłam dokładnie 23 września( dziękuję Ci instagramie :P ), stosowałam go bardzo często od tego czasu, używała go też moja siostra i mama, a mam jeszcze ok 1/4 pojemności i dalej bez problemu produktu da się używać, ale byłam ostatnio w Hebe, więc zaopatrzyłam się w kolejną sztukę :)




Moje odkrycie w świecie zmywaczy do paznokci to żelowy zmywacz z Donegala o zapachu Mango. Super radzi sobie z każdym lakierem, nawet brokatowym( do zmycia zwykłego lakieru, nawet ciemnego, wystarczą 2-3 ruchy płatkiem kosmetycznym, a przy brokacie przykładam płatek na ok 20 sekund, następnie ruszam na boki i gotowe! ), nie rozmazuje lakieru wszędzie, tylko zbiera go na płatek, ładnie, owocowo pachnie i jest ogromnie wydajny. 
Posiadam już kolejną buteleczkę, więc to chyba mówi samo za siebie, jak bardzo go lubię :)



Ostatnimi, ale nie najmniej ulubionymi, kosmetycznymi ulubieńcami jest zestaw Młode Dłonie od Eveline : peeling oraz krem do rąk. 
Wg mnie jest to duet, który każda z Was powinna wypróbować, ponieważ jest świetny!
A krem ma idealny zapach, którego szukałam bardzo długo! :)



Oczywiście niekwestionowanym ulubieńcem listopada jest moja obrona pracy inżynierskiej ! :)




Ulubieńcem życia jest mój piesek ♥ 
W grudniu mogliśmy wylegiwać się do południa w łóżku, ale musiał również się wykąpać, aby był czyściutki i pachnący na Święta :)

Następnie pomagał i trochę się też nudził przy ubieraniu choinki, ale z prezentu, który znalazła wcześniej najwyraźniej się ucieszył :) 



Ulubieńcem jest również pogoda! :)
Zdecydowanie bardziej podoba mi się wiosna, którą mamy tej zimy : 12 stopni i słońce, niż szare i ciemne dni, padający śnieg, ciapa, przemoczone buty i przemarznięci ludzie, którzy czekają na przystanku na autobus, który przez zamiecie śnieżne wiecznie się spóźniał lub nie przyjeżdżał.



Ulubieńcem grudnia zdecydowanie są Święta Bożego Narodzenia! :)

Kawa, czekolada, kakao, pyszne jedzonko, ozdoby, ciepło, spokój, choinki. 

Moje dekoracje świąteczne DIY : 2012 i 2013




i to zdjęcie ♥




Uzbierało się i mam nadzieję, że dotrwałyście do końca :)


Pozdrawiam, 

darmowy hosting obrazków

wtorek, 24 grudnia 2013

Dekoracje świąteczne 2013



Witam Was :)


Przede wszystkim Wesołych, Spokojnych i Spędzonych w Rodzinnym Gronie Świąt :)
Życzę Wam spokoju, relaksu, pełnych brzuszków, rodzinnego ciepła i wymarzonych prezentów czekających pod choinką :)

Mój wilk już dorwał swój prezent i chyba mu się podoba :)



Moje zeszłoroczne ozdoby i prezenty DIY zaprezentowałam Wam tutaj KLIK.
Dzisiaj zapraszam na stricte świątecznego posta, ponieważ pokaże Wam moje tegoroczne dekoracje DIY :)



Oczywiście, jak co roku muszę mieć pomarańcze z powbijanymi goździkami.









i choinka! od dwóch lat decyduje się na żywe drzewko, które na wiosnę( jak poprzednik ) pojedzie z rodzicami na działkę i będzie sobie rosło :)



Pierwszy pomysł DIY to :
Kula śnieżna

Do jej wykonania potrzebujemy : 

- wodę destylowaną lub przegotowaną
- słoik( ja akurat miałam kwadratowy, ale najlepsza byłaby kulka)
- klej
- glicerynę
- brokat
- figurkę lub jeśli wykonujecie kulę na prezent, to cokolwiek co chcecie podarować tej osobie :)
- łańcuszki choinkowe do ozdoby








Naszą figurkę przyklejamy do zakrętki. 



Do słoika wlewamy wodę(do szyjki), wsypujemy brokat i dodajemy glicerynę( ok. 3 łyżki, w zależności od tego jaki efekt chcemy uzyskać, ponieważ to właśnie gliceryna powoduje, iż brokat opada na dno słoika o wiele wolniej).



Słoik gotowy! :)


Brokat w różnych kolorach można zmieszać, ale UWAGA! nie przesadźcie z nim, bo zepsujecie efekt kuli. Wystarczy dosłownie szczypta, a można go zawsze dosypać, gorzej z odjęciem go ;)


Przykręcamy nakrętkę z naszą figurką, odwracamy, potrząsamy i gotowe! :)





Kolejnym pomysłem jest wieniec z bombek
Podpatrzony u Agnieszki i powiem Wam, że nie spodziewałam się, iż wieszak i bańki mogą dać taki cudowny efekt! 

Filmik Agnieszki  :


Nasza tegoroczna choinka w salonie została ubrana tylko w czerwone i złote brokatowe bombki, więc pozostałych zostało mi dużo i przede wszystkim to zmotywowało mnie do wykonania wieńca :)


Do wykonania wieńca potrzebujemy : 
- bombki 
- metalowy wieszak
- kombinerki lub silnego mężczyznę ( w moim przypadku oczywiście tata! :D )
- klej typu kropelka ( ja użyłam kleju na gorąco, bo uwielbiam bawić się tym pistoletem ;)
- wstążka lub łańcuch choinkowy do ozdoby



Wieszak wyginamy w kształt koła.



Najlepsze bombki to takie z zawieszką, jak na zdjęciu niżej, bo można je wtedy ściślej poukładać i wieniec wyjdzie nam bardzo pokaźny.



Moją pracę twórczą zaczęłam od posklejania bombek z zawieszkami, aby później przy zakładaniu, nie denerwować się, że coś mi odpada :)



Zdecydowałam się na bańki czerwone o tych samych rozmiarach, lecz różnych teksturach, ponieważ mam bańki matowe i błyszczące z brokatowymi rysunkami, bombki całe matowe oraz całe brokatowe. 

Nakręcając bombki na wieszak od początku zaczęłam je układać w pożądany kształt wieńca, abym wiedziała ile jeszcze mam ich dodać. 



Dodałam kokardkę z łańcucha choinkowego i gotowe! 

Tak prezentuje się efekt końcowy : 







Podobają Wam się moje propozycje ? :)
Może wykorzystacie którąś z nich u siebie ? 


Pozdrawiam, 

darmowy hosting obrazków